3 października został przez organizatorów kampanii "Defective By Design" ogłoszony dniem walki z DRM. Ma to być ogólnoświatowa akcja uświadamiająca opinię publiczną o celach i sposobach działania DRM, a nade wszystko o tym dlaczego DRM jest złe. Bo, jak powiedział jeden z dyrektorów Disneya, najgorsze co może się zdarzyć DRM, to fakt że użytkownicy będą świadomi, że te mechanizmy w ogóle istnieją.
DRM, w skrócie Digital Rights Management, a przez niektórych również tłumaczone jako Digital Restrictions Management to systemy, które według koncernów muzycznych, filmowych i telewizyjnych mają zapobiegać nielegalnemu kopiowaniu mediów znanemu czasem jako piractwo. Jest to cel niemożliwy do osiągnięcia z technologicznego punktu widzenia, gdyż natura informacji powoduje, że potrafiąc czytać i pisać każdą odczytaną informację jesteśmy w stanie ponownie zapisać niezależnie czy jest to tekst, czy dźwięk, czy obraz, czy film.
Ponieważ natury informacji zmienić nie można, to do wymuszania DRM wykorzystuje się technologię i prawo. Wykorzystanie technologii polega na wprowadzaniu na rynek nowych formatów przechowywania mediów, głównie muzyki i filmu, których nikt poza koncernami medialnymi nie będzie potrafił zapisywać. Co gorsza ponieważ potrafiąc czytać łatwo nauczyć się pisać, to do odczytu tych formatów nadaje się jedynie sprzęt i oprogramowanie wytworzone przez produentów zaprzyjaźnionych z koncernami medialnym.
Wykorzystanie prawa polega na tym, że na wypadek gdyby ktoś chciał spróbować rozgryźć formaty plików i nauczyć się je odczytywać, ma to zostać to zakazane. W niektórych krajach już wprowadzono takie prawa, czego przykładem jest amerykańska ustawa DMCA, które zakazują jakichkolwiek działań mogących osłabić działanie mechanizmów DRM. Oczywiście w najmniejszym stopniu nie przeciwdziała to piractwu - przecież muzykę można bez problemu skopiować z CD kupionego w sklepie, nie trzeba próbować robić tego na podstawie pliku ściągniętego z iTunes - natomiast bardzo przeszkadza zwykłym użytkownikom, choćby poprzez instalowanie spyware na ich komputerach (na tym polegało działanie jednego z systemów DRM opracowanego przez Sony).
Jak gdyby te działania nie były wystarczająco szkodliwe przemysł medialny stwierdził, że poprzez DRM może kontrolować nie tylko kopiowanie, ale też rodzaje działań na mediach podejmowane przez użytkowników. Np. ograniczyć prawo do robienia kopii zapasowych, zabronić przewijania relkam w filmie, pożyczania i odsprzedaży mediów, ograniczyć czas ich dozwolonego użytkowania, czy nawet zbierać informacje o użytkowniku i przesyłać je bez jego wiedzy do producenta. Ostatnie ustawy w Stanach wprowadzają do cyfrowej telewizji możliwość nadania sygnału, który zabroni urządzeniom cyfrowym nagrywania aktualnego programu. W ten sposób następuje zmiana koncepcji praw autorskich i odbiorca z właściciela pewnych danych staje się tylko posiadaczem uprawnień do ich używania, które w dodatku mogą zostać przez wydawcę cofnięte.
Do tej pory działania te były w pewien sposób ograniczane przez technologię - DVD ma bardzo ubogie mechanizmy kontroli, a CD nie ma żadnych jeżeli nie zostanie wyposażone np. w samoinstalujący się spyware. Mają miejsce dość intensywne próby wprowadzenia mechanizmów DRM na rynek muzyczny w postaci sklepu iTunes Apple'a i innych przedsięwzięć tego typu, co jednak jest nieco ograniczane przez powszechną świadomość, że ograniczenia DRM nie są normalne. Niestety wraz z wejściem na rynek odbiorników HDTV szykuje się zmiana technologiczna i w wielu nowych urządzeniach np. Blu-Ray i DVD-HD mechanizmy DRM zostały zaimplementowane. Ponadto na tym nowym rynku koncerny będą próbowały przekonać użytkowników, że DRM to normalny sposób działania takich urządzeń i tak musi być - co gorsza może im się to udać.
Przewidywanym terminem masowego wprowadzenia urządzeń na rynek ma być Boże Narodzenie, dlatego działać należy już teraz gdyż może to być nasz ostatni dzwonek, aby jak najwięcej osób było świadomych czym jest DRM i aby nie chciało kupować tych urządzeń. Na 3 października został zaplanowany dzień ogólnoświatowego protestu przeciwko DRM mającego na celu dotarcie do jaknajszerszej grupy kupujących. Podobnie jak w przypadku Święta Wolności Oprogramowania mam nadzieję, że i w Polsce będzie można wziąć udział w jakiś akcjach.
Akcje mają obejmować rozklejanie nalepek, rozdawanie ulotek i publikowanie artykułów w prasie. Najistotniejsze jest tu dotarcie z przesłaniem do szarego człowieka - informatycy już wiedzą o co chodzi. Jeżeli ktoś nie może wziąć udziału w akcji "w realu" to proponuję jako minimum zarejestrowanie się na stronie akcji "Defective By Design" i podpisanie petycji do Bono (tego z zespołu U2) by wypowiedział się przeciwko DRM.